Prasa o nas

Wybory sołtysa z piorunami w tle

Łącznik Zielonogórski, 28 kwiecień 2015

- Projekt modernizacji oczyszczalni w Łężycy nie przewiduje budowy żadnego nowego pieca. To błąd Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp. Wystąpimy o sprostowanie - zapowiedział wiceprezydent Krzysztof Kaliszuk podczas zebrania sołeckiego.

Zebranie mieszkańców Łężycy zapowiadało się jako wyjątkowo gorące. Nie tylko z powodu wyboru nowego sołtysa i rady sołeckiej. Do programu spotkania trafiło także  omówienie skutków planowanej przez miasto modernizacji miejscowej oczyszczalni ścieków. Temat ten „nagłośnił” wcześniej radny dzielnicy Krzysztof Wołczyński w słynnym już liście rozesłanym do mieszkańców wsi, w którym namawiał do oprotestowania inwestycji. Jednak naprawdę wielkie emocje pojawiły się przy zupełnie innym punkcie programu, już po wyborach sołtysa i rady sołeckiej. Tym wybuchowym tematem okazała się być karkołomna próba podziału pieniędzy, które przypadły sołectwu z Funduszu Integracyjnego.

Wybory sołtysa

Zebranie musiało rozpocząć się w tzw. drugim terminie, o godz. 18.15. Powód opóźnienia był banalny. Choć w Łężycy mieszka ok. 1.600 uprawnionych do głosowania, do godz. 18.00 przybyło mniej niż 10 proc. mieszkańców. Trudno było w to uwierzyć, patrząc na salę świetlicy wiejskiej. Zabrakło w niej nie tylko miejsc siedzących, ale również stojących.

W szranki wyborcze stanęły dwie panie. Dotychczasowa sołtyska, Jolanta Rabęda oraz Nella Żurańska. Żadna z kandydatek nie wygłosiła programowego przemówienia. Z kuluarowych rozmów łatwo jednak można było wywnioskować czytelną linię podziału. Pierwsza kandydatka reprezentowała tzw. stare Łężyce, ta druga – os. Czarkowo.

O wynikach głosowania zadecydowała frekwencja. I być może burza z piorunami, która zniechęciła część mieszkańców do wyjścia z domów.

Komisja skrutacyjna wydała 175 kart do głosowania. Wszystkie oddane głosy uznano za ważne. Jolanta Rabęda zdobyła 109 głosów. Jej konkurenta – 66. Sala wyniki głosowania przyjęła brawami, dziękując obu paniom.

Spór o piec

Oczekując na wyniki głosowania, J. Rabęda poprosiła wiceprezydenta Krzysztofa Kaliszuka, by odpowiedział na pytanie nurtujące większość mieszkańców: – Czy inwestycja w oczyszczalnię ścieków będzie się wiązała z dodatkowymi utrudnieniami dla mieszkańców, np. smrodem?

- Projekt modernizacji oczyszczalni w Łężycy nie przewiduje budowy żadnego nowego pieca. To błąd Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp. Wystąpimy o sprostowanie, które opublikujemy na łamach „Łącznika Zielonogórskiego”, aby każdy mógł się zapoznać z tym oficjalnym dokumentem  – odpowiedział wiceprezydent.

Deklarację Kaliszuka potwierdził obecny na zebraniu Jan Markowski, dyrektor i członek zarządu Zielonogórskich Wodociągów i Kanalizacji:- Potwierdzam, w dokumentacji inwestycji nie ma żadnego pieca. Ani na terenie oczyszczalni, ani obok niej.

Wyjaśnienia wiceprezydenta Kaliszuka nie uspokoiły mieszkańców. Z ich licznych i emocjonalnych wypowiedzi można było wywnioskować, że nie wierzą w zapewnienia o wysokim poziomie bezpieczeństwa procesu fermentacji ścieków w zamkniętych zbiornikach.

- Nawet najbardziej szczelne zbiorniki podlegają dehermetyzacji. Czy przypadkowa nieszczelność grozi mieszkańcom niebezpiecznymi skutkami – dopytywało się dwóch szczególnie dociekliwych mieszkańców.

Dajcie coś w zamian

Wiceprezydent Kaliszuk podjął próbę „wyluzowania” atmosfery, żartując:- Prawdopodobieństwo takiego przypadku jest mniejsze od prawdopodobieństwa wypadku lotniczego nad waszą wsią.

Żart sprowokował jeszcze większą agresję. Obaj panowie (odmówili zgody na podanie ich nazwisk na łamach „Łącznika”) zaczęli się domagać dodatkowych inwestycji na terenie sołectwa, w zamian za zgodę na modernizację oczyszczalni. I im więcej Kaliszuk tłumaczył, że inwestycja zwiększy komfort życia przede wszystkim mieszkańcom Łężycy, bo ograniczy dzienną dawkę spalanych osadów z 60 do 30 ton, tym więcej padało wezwań z sali, by miasto zrewanżowało się dodatkowymi inwestycjami w budowę wiejskich dróg i chodników.

Krzysztof Kaliszuk odmówił. Przypomniał zarazem, że miasto w ciągu najbliższych pięciu lat zainwestuje w byłą gminę ok. 200 mln zł, nie licząc 100 mln tzw. bonusa ministerialnego, z którego Łężyce otrzymają ponad 8 mln zł.

W odpowiedzi usłyszał groźbę:- Wykorzystamy każdy prawny kruczek, aby zablokować inwestycję w oczyszczalni. I miasto straci 50 mln dotacji.

Uciążliwe ciężarówki

Nie wiadomo, czym zakończyłaby się ta coraz bardziej wroga wymiana zdań, gdyby nie sołtyska, która zmieniła temat rozmowy:- Czy urząd miasta mógłby wyegzekwować od oczyszczalni, by odpady wywożono ciężarówkami zabezpieczonymi plandekami?

Wiceprezydent Kaliszuk bez cienia namysłu potwierdził, że zrobi wszystko, by kursy ciężarówek bez ochronnych plandek nie miały więcej miejsca.      

Walka o kasę

Spór o oczyszczalnię to był dopiero przedsmak tego, czego dostarczyła gorączkowa próba podzielenia pieniędzy z Funduszu Integracyjnego. Łężyce prawie natychmiast podzieliły się na trzy strefy wpływów: tzw. starą wieś, nową wieś i os. Czarkowo. Każda z tych części ma swoją specyfikę i odmienne interesy. Twarda walka o pieniądze ujawniła brak jedności wsi.

Mieszkańcy po długiej  i chaotycznej dyskusji postanowili podzielić miliony z tzw. bonusa ministerialnego na trzy części, dzieląc wedle liczby mieszkańców. Jednocześnie zgodzili się, aby do natychmiastowej realizacji skierować te propozycje inwestycji, które mają już gotową dokumentacją techniczną. Decyzje w sprawie pozostałych propozycji inwestycji odłożono na później.

Zebranie skończyło się tuż przed 22.00.

(pm)

(źródło - lzg24.pl)

« wróć