Prasa o nas

Zapłacimy więcej za wodę i ścieki. Jak co roku

Gazeta Wyborcza, 1 marzec 2017

Od 1 kwietnia w Zielonej Górze wzrosną stawki opłat za wodę i odprowadzanie ścieków. Zgodnie z prowadzoną od kilku lat polityką miasta, podwyżki cen wyniosą po kilka procent (ale nie więcej niż pięć). Chodzi o pokrycie kosztów dużych inwestycji.

Zielonogórskie Wodociągi i Kanalizacja (ZWiK) już od paru dobrych lat co roku zwiększają stawki opłat za wodę i odprowadzenie ścieków. Taką politykę przyjęło miasto, kiedy ruszało z wielomilionowymi inwestycjami w kanalizację. Chodziło bowiem o to, żeby zamortyzować poniesione koszty.

Podobnie jak w zeszłych latach, od 1 kwietnia ceny wzrosną znowu o kilka procent. Osobne stawki mają gospodarstwa domowe, a inne choćby przedsiębiorcy. Żadna z opłat nie wzrośnie jednak więcej niż o 5 proc.

Gospodarstwa domowe za metr sześcienny wody zamiast dotychczasowych 4,22 zł (wszystkie kwoty w brutto) zapłacą 4,27 zł. Ale wzrośnie też koszt rozliczenia (z 2,18 do 2,30 zł) czy odczytu wodomierzy (z 5,36 do 5,64 zł).

Z kolei za odprowadzenie ścieków gospodarstwa domowe zapłacą 6,65 zł za m. sześc., a nie jak dotąd 6,42.

Dlaczego opłaty nadal wzrastają? Bo miasto szykuje się do kolejnych szeroko zakrojonych modernizacji sieci wodnych i kanalizacji.

Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent Zielonej Góry, na sesji rady miasta tłumaczył, że w ciągu najbliższych 2,5 roku miasto chce przeprowadzić dwie wielkie inwestycje.

Jedna uzyskała już dofinansowanie. To czwarty etap modernizacji gospodarki ściekowej. Dotyczy m.in. Krępy, Łężycy i Zatonia. – Koszt projektu to 70 mln zł brutto – wyjaśniał Kaliszuk

Drugi projekt, warty nieco więcej, bo 87 mln zł, dopiero czeka na przyznanie dofinansowania. – Jesteśmy przekonani, że je dostanie. Chodzi o renowacje sieci wodnych w „starej” Zielonej Górze, ale też modernizacji i budowy systemu przepompowni w Ochli – mówił wiceprezydent.

Wkład własny miasta na oba zadania wyniesie łącznie ok. 40 mln zł.

W kolejnych latach opłaty i stawki cen nadal mają rosnąć o kilka procent.

(źródło - Gazeta Wyborcza)

« wróć